- Oczami Harry'ego -
- Już jestem!- zawołałem wchodząc do domu. Klucze położyłem na szafce i zmęczony opadłem na fotel, znajdujący się w salonie.
- Już? Chyba dopiero... Miałeś przyjechać z dziewczynami. Gdzie one są?- do pokoju wpadło czterech dzikusów.
- Harry wszystko okej?- zapytał blondyn, ale oni wszyscy patrzeli na mnie jak na jakiegoś dziwoląga.
- Tak, czemu coś miałoby być nie w porządku?
- Nie wręcz przeciwnie. Szczerzysz się jak...- Louis nie zdążył dokończyć, bo mu przerwałem. Moja mina zmieniła się nie do poznania. Zamiast szerokiego uśmiechu teraz pojawił się grymas.
- Filip przyleciał do Londynu- powiedziałem stonowanym głosem.
- Żartujesz? Ten gnojek?!- każdy z chłopaków zaczął mówić coś pod nosem i przeklinać.
- Niestety nie żartuję. Zatrudnił się w restauracji wujka Hani.
- I jak ona się czuje?- tym razem skruszonym głosem odezwał się Daddy.
- Już lepiej. Chodź nie było zbyt kolorowo- stwierdziłem zgodnie z prawdą.
- Mam nadzieję, że porządnie go sprałeś- mina mulata wskazywała, że nie przyjmuje do wiadomości innej odpowiedzi niż ''Tak''.
- Zrobiłem coś lepszego- uśmiechnąłem się cwaniacko.
- Co?-na ich twarzach malowała się ciekawość.
Opowiedziałem chłopakom wszystko co się wydarzyło tego wieczoru. Uznałem, że skoro wszyscy przyjaźnimy się z Hanią to powinni wiedzieć co do niej czuję. Opowiadałem im to wszystko w napięciu. Trochę obawiałem się jaka będzie ich reakcja. Poczułem się trochę jak taka nastolatka, która opowiada przyjaciółkom przebieg swojej pierwszej randki. Zabawne... Oni słuchali każdego wypowiedzianego z moich ust słowa z uwagą, nie przerywając mi. Tylko Zayn miał pewne wątpliwości czy nie pogadać sobie z Filipem jeszcze raz, tym razem ostrzej... Ale jestem pewny, że z mojego uczucia co do tej dziewczyny byli bardzo szczęśliwi.
- W razie potrzeby damy mu porządną nauczkę- powiedziałem ostrzegawczo do mulata, a on uśmiechnął się szeroko. Nie chciałem robić kolejnej afery przez którą Han by cierpiała. Nie umiem znieść widoku jej smutnej twarzy. Chcę, żeby uśmiechała się jak najczęściej. To ja chcę ją uszczęśliwiać.
Chłopcy zaczęli rozmawiać o powrocie byłego chłopaka Hani, a ja spojrzałem na Liama. Od kiedy powiedziałem chłopakom co wydarzyło się pomiędzy mną a Han na dachu, jest jakiś taki nieobecny. Mógłbym powiedzieć nawet smutny, ale dlaczego? Gdy zobaczył, że go obserwuje uśmiechnął się do mnie, ale to nie był ten jego ,, czarująco słodki uśmiech'', jak to nazywają nasze fanki. Faktycznie Liam jest z nas pięciu najbardziej słodki i romantyczny. Jest też moim przyjacielem i widzę, że coś go gryzie.
- Idę się przejść- Daddy wstał z kanapy i posłał nam wszystkim uśmiech.
- Ale...- Niall chciał zapytać go o co chodzi.
- Muszę nabrać trochę świeżego powietrza i przemyśleć sobie kilka spraw- wytłumaczył szybko i zabierając z wieszaka bluzę wyszedł. Usłyszeliśmy tylko wyraźny dźwięk skrzypienia, który wydały z siebie zamykane przez niego drzwi.
- Oczami Liama -
Na zewnątrz wziąłem głęboki wdech, napełniając moje płuca świeżym powietrzem. Tego właśnie było mi trzeba. Jeszcze tylko kubeł zimnej wody na głowę i byłoby idealnie. Usiadłem na drewnianym podeście. W głowie kłębiło mi się tysiąc, przeróżnych myśli. Co się ze mną dzieje? Liam, opamiętaj się!
Nie umiem pozbyć się z serca tego nieprzyjemnego uczucia ukłucia. Czyżby zazdrości?! Owa przypadłość towarzyszy mi od momentu, kiedy Harry powiedział, że JĄ pocałował. Pocałował Hanię. Jestem zazdrosny? Nie, nie to niemożliwe. A może jednak? Ale przecież o przyjaciółkę tez można być zazdrosnym, prawda? Nieprawda. Czemu nie cieszę się wspólnie z przyjacielem z jego szczęścia? Jestem za to wściekły na siebie samego, ale taka jest prawda. Jak mogę być tak samolubny? Tym bardziej, że przecież jestem z Danielle. Wspaniale nam się układa i niech tak pozostanie.
- Liam, stary wszystko okej?- Harry usiadł obok mnie.
Nigdy go nie okłamałem, więc teraz wolałem nic nie mówić. Choć podobno brak odpowiedzi też jest jakąś odpowiedzią.
- Widzę, że coś jest z Tobą nie tak- nie dawał za wygraną.
- To nic takiego. Po prostu pokłóciłem się z Dan- skłamałem. Nie mogłem inaczej. Przecież nie wyjawię mu prawdy. Czuję się z tym strasznie, ale ale co innego mogłem mu powiedzieć?! '' Harry chodzi o to, że jestem cholernie zazdrosny o Hanię ''. Nie ma mowy. Pewnie to tylko przelotne uczucie.
- Nie wiedziałem. Coś poważnego?- zmartwił się.
- Nie, na pewno jutro wszystko będzie już okej. Ty mi lepiej powiedz co wymyśliłeś na jutrzejszy dzień? A raczej już dzisiejszy. Piątek to możemy zabalować, a poza tym trochę zabawy każdemu z nas zrobi na dobre.
- Nie mam za bardzo pomysłu... Może ty coś wymyślisz?
- Tak. Mam świetny pomysł- uśmiechnąłem się cwaniacko, co trochę nie było do mnie podobne.
- Niegrzeczny Liam- przyjaciel poklepał mnie po plecach i razem wróciliśmy do domu.
- Oczami Hani -
Kolejny dzień rozpoczęłam od zjedzenia ciepluteńkich tostów nutellą. Przyjaciółka zjadła razem ze mną i popijając herbatę dopytywała jeszcze o kilka szczegółów dotyczących wczorajszego wieczoru. Spędziłyśmy całą noc, rozmawiając o tych wszystkich wydarzeniach i analizowaniu ich. Wiem, że nie mogę zostawić spraw tak jak są teraz. Muszę porozmawiać poważnie z loczkiem o tym co się stało. Nie jestem pewna czy w ogóle dla niego nasz pocałunek cokolwiek znaczył. Przecież on może mieć takich dziewczyn jak ja na pęczki. Nic we mnie takiego wyjątkowego.
Zręcznie obracałam palcami szklankę z sokiem pomarańczowym stojącym na blacie, rozmyślając.
Mój wzrok przykuły złociste promienie słoneczne odbijające się od szklanego przedmiotu. To były te promienie, którym udało się wedrzeć do salonu pomimo zasłoniętych okien. Znalazły rozwiązanie na to by spełnić swój cel, marzenie a może nawet pragnienie. Ułatwiłam im sprawę, odsłaniając zasłony. Od razu cały pokój ogarnęła jasność. Poranne słonko delikatnie pieściło moją twarz. Karola się kąpała a ja traciłam czas na tym moim myśleniu. Zawsze wszyscy mówili mi, że za bardzo utrudniam sobie życie. Mówili, że powinnam czasem posłuchać głosu serca, a nie tylko mojego rozumu, który był już wytresowany do wytyczania odpowiedniej drogi, którą mam podążać.
Takie słońce... Dla niektórych ludzi jest sensem życia. Maja ochotę wstawać z łóżka i witać nowy dzień tylko dzięki niemu. A co dla mnie jest sensem mojego życia? Może tym sensem właśnie będzie Harry...
Jeśli nie spróbuję to się nie dowiem. Może nie jest za późno, aby zacząć słuchać głosu serca? Na to nigdy nie jest za późno. I znów uśmiech na mojej twarzy, który po chwili ustąpił miejsca lekkiemu zdziwieniu.
Dzwonek do drzwi- to właśnie powód tego zdziwienia. To nie mogą być chłopcy, bo o tej godzinie oni jeszcze śpią.
- Ciekawe kto to może być- pomyślałam biegnąc w stronę drzwi. Szybkim ruchem otworzyłam je i znów moim oczom ukazała się znajoma sylwetka oparta o framugę. Chciałam zamknąć drzwi, ale on pośpiesznym ruchem wsadził stopę do środka mieszkania uniemożliwiając mi zamknięcie ich.
- Kiedy ty w końcu dasz mi spokój i pozwolisz żyć?- zapytałam nerwowo.
- Za trzy godziny mam samolot do Polski i przed wyjazdem chciałem ci jeszcze coś powiedzieć- wyjął stopę licząc, że nie zamknę drzwi. Nie zamknęłam.
- Słucham- powiedziałam normalnym tonem, takim jak kiedyś.
- Nie wpuścisz mnie do środka?
- Wolałabym załatwić to tutaj- uśmiechnęłam się nienaturalnie.
- Chciałem ci powiedzieć, że mimo tego co się stało, mimo tego co się wydarzyło między nami to ja zawsze będę Twoim przyjacielem. Zawiodłem jako chłopak, ale nie jako przyjaciel i chcę, żebyś wiedziała, że możesz zawsze na mnie liczyć czy tutaj czy w Polsce- powiedział spokojnie, a ja mimowolnie się uśmiechnęłam. Po chwili kontynuował:
- Nie wiem jak ty, ale ja nie poradzę sobie bez twoich złotych rad i żartów. Myślałem, że może będę w stanie Cię odzyskać, ale ty już spotkałaś kogoś innego. Nawet Cię rozumiem. Widać, że temu chłopakowi zależy na Tobie. Nie wnikam w to czy jesteście razem czy nie, ale jeśli będziesz chciała ze mną pogadać, po prostu jak z przyjacielem to znasz moje namiary- uśmiechnął się szczerze. Tęskniłam za tym uśmiechem.
- Chodź tu- rozwarłam ramiona a chłopak mocno mnie przytulił.

Co tam u Was kochane? Mnie niestety dopadła choroba, a pogoda za oknem wcale nie poprawia mojego samopoczucia. Za to wy jesteście kochane! Dziękuję za słowa pocieszenia i pochwały dotyczące rozdziałów. Nie wiem co bym bez was zrobiła!!! Szczególnie chciałabym z tego miejsca podziękować kilku osobom, mianowicie: Kamilocie, ChoCoLaTe!, Mrs. Styles, Myszy, Meg, Alicji Jj. i Ance Nete... Dziękuję wam za to, że jesteście ze mną już od dłuższego czasu i wspieracie mnie. Kocham was dziewczyny ;** Dziękuję też oczywiście innym czytelnikom, ale komentarze tych dziewczyn najbardziej mnie wzruszają i mobilizują do dalszego pisania. Mam do was też małą prośbę. Chodzi o to, żebyście wyobraziły sobie Liama z mojego opowiadania w kręconych włosach, w takich jak na zdjęciach powyżej... To jest właśnie Liam z mojego opowiadania, da się zrobić? :)
Widzieliście nowy teledysk chłopców LWWY? Ja nie umiem przestać słuchać tej piosenki i oglądać ich w tym nagraniu!!! Piosenka strasznie wpada w ucho cały czas ją sobie nucę i śpiewam. Jestem dumna z kolejnego sukcesu 1D. Oby tak dalej, prawda?